![]()
(kliknij na miniaturkę, żeby powiększyć zdjęcie)
Ten wyjątkowy koncert miał miejsce podczas
urodzinowego wieczoru autorskiego
piszącej te słowa, czyli Kwiatucha
we wrocławskiej przystani poetów i twórców wszelkiej maści
Pierwsza część wieczoru poświęcona była
na promocję najnowszego zbioru wierszy
ELI KOŁODZIEJCZYK
"Wszystkie wiersze płyną do morza"
— fotorelacja na stronie Saloniku Trzech Muz —
a po krótkiej przerwie na toast urodzinowy,
przyszedł czas na koncert.
_______________________________
Powyższe trzy zdjęcia wykonał
CEZARY CHRZANOWSKI
DZIĘKUJEMY!
_______________________________
Dość szczególny to był występ, choćby ze względu na miejsce —
bardzo małe, kameralne i "artystyczne" w wystroju.
Tło stanowiła przepiękna wystawa Honoraty i Rafała Werszlerów
(fotorelacja na stronie Saloniku Trzech Muz).
Poza tym graliśmy bez typowego nagłośnienia (tylko wzmacniacze gitarowe),
w związku z czym mogliśmy jak rzadko kiedy operować dynamiką.
Jako że koncert towarzyszył wieczorowi autorskiemu,
wybraliśmy same autorskie utwory, zwłaszcza te bardziej "literackie",
których nastrój, bardziej i mniej poważny, tak oto malował się na naszych twarzach:
W "nagrodę" za piękne słuchanie, daliśmy też publiczności
odpocząć od słów przy utworze instrumentalnym ("W błękit")...
... w którym Pawcio miał szansę "pośpiewać" swoją cudnie brzmiącą gitarą,
za co dostał oklaski nie tylko od publiczności ;)
Ileż jednak można tkwić przykutą do krzesła i gitary?!
Czas się było trochę poruszać...
... przy "Szancie garowej", w której Pawcio i Bartek
na przemian popisywali się wirtuozerskimi solówkami...
... czy przy frywolnym "Tangu z relingiem w tle" ;)
Chwila odpoczynku na ramieniu małżonka
(jakieś dziwne manipulacje z włosami :))...
... zespołowe przybicie piątki i czas kończyć występ.
Koniec występu nie znaczył bynajmniej końca wieczoru.
Jeszcze długo biesiadowaliśmy z naszymi gośćmi,
wśród których nie brakowało bywalców Łykendowego szantowania i muzyków
— m.in. Wojtek z "Pod Masztem", Kisiel, Johno i Beatka z "ZKM Wrocław" —
więc gitara przechodziła z rąk do rąk...
Powyższe fotki wykonała nasza ukochana Pani Fotograf
JUSTYNA PALUCH
DZIĘKUJEMY!