galeria

 

Betty Blue w Saloniku Trzech Muz we Wrocławiu

17 listopada 2008

(kliknij na miniaturkę, żeby powiększyć zdjęcie)

 

 

Ten wyjątkowy koncert miał miejsce podczas

urodzinowego wieczoru autorskiego

piszącej te słowa, czyli Kwiatucha

we wrocławskiej przystani poetów i twórców wszelkiej maści

Saloniku Trzech Muz

 

 

 

 

Pierwsza część wieczoru poświęcona była

na promocję najnowszego zbioru wierszy

ELI KOŁODZIEJCZYK

"Wszystkie wiersze płyną do morza"

fotorelacja na stronie Saloniku Trzech Muz

a po krótkiej przerwie na toast urodzinowy,

przyszedł czas na koncert.

 

 

"

_______________________________

 

Powyższe trzy zdjęcia wykonał

CEZARY CHRZANOWSKI

 DZIĘKUJEMY!

 

_______________________________

 

Dość szczególny to był występ, choćby ze względu na miejsce —

bardzo małe, kameralne i "artystyczne" w wystroju.

Tło stanowiła przepiękna wystawa Honoraty i Rafała Werszlerów

(fotorelacja na stronie Saloniku Trzech Muz).

 

 

 

 

Poza tym graliśmy bez typowego nagłośnienia (tylko wzmacniacze gitarowe),

w związku z czym mogliśmy jak rzadko kiedy operować dynamiką.

 

 

 

 

Jako że koncert towarzyszył wieczorowi autorskiemu,

wybraliśmy same autorskie utwory, zwłaszcza te bardziej "literackie",

których nastrój, bardziej i mniej poważny, tak oto malował się na naszych twarzach:

 

 

 

 

 

 

W "nagrodę" za piękne słuchanie, daliśmy też publiczności

odpocząć od słów przy utworze instrumentalnym ("W błękit")...

 

 

 

 

... w którym Pawcio miał szansę "pośpiewać" swoją cudnie brzmiącą gitarą,

za co dostał oklaski nie tylko od publiczności ;)

 

 

 

 

Ileż jednak można tkwić przykutą do krzesła i gitary?!

Czas się było trochę poruszać...

 

 

 

 

... przy "Szancie garowej", w której Pawcio i Bartek

na przemian popisywali się wirtuozerskimi solówkami...

 

 

   

 

... czy przy frywolnym "Tangu z relingiem w tle" ;)

 

 

 

 

Chwila odpoczynku na ramieniu małżonka

(jakieś dziwne manipulacje z włosami :))...

 

 

 

 

... zespołowe przybicie piątki i czas kończyć występ.

 

 

 

 

Koniec występu nie znaczył bynajmniej końca wieczoru.

Jeszcze długo biesiadowaliśmy z naszymi gośćmi,

wśród których nie brakowało bywalców Łykendowego szantowania i muzyków

 — m.in. Wojtek z "Pod Masztem", Kisiel, Johno i Beatka z "ZKM Wrocław"  —

więc gitara przechodziła z rąk do rąk...

 

 

 

 

Powyższe fotki wykonała nasza ukochana Pani Fotograf

JUSTYNA PALUCH

 DZIĘKUJEMY!